Tak tuninguje się samochody w Afryce

Afryka to dalej naprawdę dziki kontynent. Dotyczy to nie tylko flory i fauny, ale także samochodów jakie spotkać możemy na jego ulicach.

Samochód ze zdjęcia które widzicie, kiedyś był Toyotą Celicą siódmej generacji. Dorwany został jednak przez pewien zespół zajmujący się tuningiem z Kampali w Ugandzie i zamieniony został w pojazd przypominający tarkę do owoców skrzyżowaną ze statkiem kosmicznym obcej nam cywilizacji z drugiego końca galaktyki.

Być może zaskoczy was wiadomość, że zamieszczone fotografie pochodzą z konta na Facebooku, gdzie proponowana była…. sprzedaż auta. Post skopiowany został na Reddit, dzięki czemu o pojeździe zrobiło się głośno. Niestety nie mamy żadnych informacji o cenie, czy żadnych konkretnych danych technicznych, wiadomo jednak, że zwariowane nadwozie wykonane zostało z lekkiego włókna szklanego.

Wyciągnąć można łatwo wnioski, że prawo drogowe w Ugandzie bardzo łagodnie traktuje wszelakie modyfikacje samochodów. W Europie samochód nigdy nie zostałby dopuszczony do ruchu, gdyby jego przód zdobiło pięć długich zębów, a tył wyglądał jak azjatycka świątynia obudowana nożami. Poruszanie się takim autem jest z pewnością dosyć trudne. Opancerzona maska zmniejsza pole widzenia, a przez tylną szybę czy lusterka z pewnością nie widać za wiele. Do tego samochód jest o wiele dłuższy i szerszy od oryginalnej Toyoty.

Fakt, że auto naprawdę istnieje, pokazuje, że są ludzie, których gusta to bardzo skomplikowany temat. Stworzenie takich modyfikacji musiało kosztować dużo pracy oraz materiałów, a więc ktoś był bardzo pewny tego co robi. Cóż, Afryka i jej mieszkańcy to doprawdy „ciekawy” kontynent.

źródło: Carscoops